My na Facebooku ;)

czwartek, 20 sierpnia 2015

Jeden z najgorszych dni..

  20 sierpnia 2015 , tej daty nie zapomnę do końca życia. 
Dzisiaj pożegnałam kogoś, kogo bardzo mocno kochałam. Kogoś kto był mi bliższy niż własna siostra. Kogoś do kogo mogłam zadzwonić o każdej porze dnia i nocy i wiedziałam,że mnie wysłucha a jak będzię potrzeba to przyjdzie i razem pomilczymy. Mój przyjaciel Łukasz...
  Przyjaźniliśmy się od piaskownicy. Był ode mnie o 2 lata starszy. W tym roku awansował, wziął kredyt, kupił mieszkanie... W niedzielę pojechał jak zwykle na ryby i już z nich nie wrócił..
Dlaczego? Dlaczego los jest tak niesprawiedliwy i zabiera dobrych ludzi a zostawia takich 'tatusiów'?
Nie mogę tego pojąć, czy życie polega na byciu złym? Jak będę złą osobą to będzie mi się żyło lepiej? Tacy tatusiowe chodzą po ulicach, śmieją sie w twarz a żyje im się dostatnio, bez zmartwień. Dlaczego to Ci dobrzy ludzie obrywają zawsze po tyłku? Zastanawiałam się czy tzw karma istnieje. Czy krzywda, którą wyrządzasz drugiemu człowiekowi wraca do Ciebie? Zaczynam w to wątpić..
Uwielbiam wieczorami rozmawiać z Bogiem, zwierzać się, opowiadać, płakać ale coraz częściej się zastanawiam czy to ma sens? Czy ktoś tam na górze mnie słucha?
  Michaś od rana jest u babci. Zostanie u niej do soboty. Nie chcę żeby patrzył na mnie w takim stanie. Trzymam się tylko dzięki tabletkom uspokajającym. Ciąglę płaczę a chusteczki idą tonami. Lepiej mu będzie z babcią.  Może kiedyś się z tym pogodzę, może..
  Na pogrzebie było mnóstwo osob, nic dziwnego, to był świetny chłopak więc ludzie go lubili..
Wśród ludzi był też  On.. M...  Wiedziałam,że może być, w końcu to też jego kolega.. Jego widok jakoś nie zrobił na mnie wrażenia, może dlatego, że nie miałam siły i coś innego w tym momencie było ważne. Przez cały czas na cmentarzu patrzył się na mnie. Staliśmy niedaleko siebie. Może mi się tylko wydawało ale widziałam wspólczucie i troskę w Jego oczach.. Może doszukuję się rzeczy których nie ma.. Po pogrzebie podszedł do mnie i zapytał jak się trzymam.. Na końcu dodał 'jakbyś czegoś potrzebowała'. Na stypę nie przyszedł..
  Siedzę i analizuję.. Czy to możliwe, że naprawdę się o mnie martwi? Ale gdyby się martwil to by był przy nas, nie zostawiłby mnie. Nie odszedł..
  Dzisiaj zrozumiałam, że mam tak wiele, mam synka, który mnie potrzebuję i kocha bezgranicznie.
Muszę czerpać z życia ile się da, korzystać tyle ile mogę bo życie jest tak kruche, nie wiadomo ile dni nam pozostało. Nie chcę chować urazy i pielęgnować w sobie nienawiści. Nie chcę tracić życia na kogoś kto na mnie nie zasługuję.
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz