My na Facebooku ;)

środa, 16 września 2015

Krok do przodu-odzyskuję siły.

 Od kilku dni mam wrażenie, że życie przestało wymykać mi się przez palce. Czuję się silniejsza, silniejsza psychicznie. Wiem, że to dopiero kilka dni ale i tak jestem z tego powodu szczęśliwa. Nie wiem czy to zasługa mamy, czy może upływającego czasu. Nieważne , ważne jest to,że jest lepiej.
Teraz kiedy Michaś wyje -tak wyje, możecie mnie zlinczować ale płaczem się tego nazwać nie da. Łzy mu rzadko kiedy lecą. On po prostu krzyczy i wyję. Ale kiedy już to robi, nie denerwuję się, mam więcej cierpliwości i nie muszę wychodzić na balkon żeby ochłonąć.
Kocham mojego synka ponad wszystko. Nie potrafię nawet opisać tego słowami. Daję mi tak ogromną siłę i wiem,że gdyby nie On to kompletnie bym się rozsypała. Każdy Jego uśmiech, każda nowa umiejętność to jest to co mnie uszczęśliwia i więcej nie potrzebuję. Mam wszystko. Mam mojego małego człowieczka.
 Dziś mieliśmy niespodziewany wydatek, podarła się kurtka Michałka i dodatkowo zniszczył swoją ulubioną zabawkę. Oczywiste jest to, że trzeba kupić nową kurtkę. Bez swojej grającej małpki też nie wytrzyma. Poszliśmy i kupiliśmy nowe rzeczy. Pieniądze były odłożone na moje leki.Choruję na na serce więc leki obowiązkowe. Ale dobro Michasia przekłada się nad moje. Bez kurtki nie wyszlibyśmy nawet na spacer. Także niestety na leki mi już nie starczyło. Pożyczyć nie mam od kogo, mama mi też nie pomoże bo sama ma gorsze na życie.
Pisałam kiedyś, że pomaga nam mama M. Wysyła co miesiąc pewną sumę pieniędzy. Zawsze robi przelew na początku miesiąca. Z wielkim wstydem i strachem zapytałam jej dzisiaj czy mogłaby mi przesłać chociaż kilka złotych. Jeszcze nie odpisała a ja siedzę jak na bombie. Boję się, że pomyśli, że ją wykorzystuję. Nie miałam wyjścia.
Nigdy nie pomyślałabym, że będę w takiej sytuacji,że będę musiała prosić kogoś o pieniądze. Zawsze byłam zaradna i zorganizowana. Myślę, że dalej jestem, samotne macierzyństwo dodatkowo nas tego uczy. Pieniądze nie są najważniejsze, ważne że mamy siebie. To nic, że nie mam leków, to nic, że skończyła mi się kawa a w lodówcę jest tylko pasztet i pomidor. To wszystko jest nieważne, ważne, że mój synek ma wszystko czego potrzebuję. Jeszcze przyjdzie taki czas, że będzie mnie stać na wszystko. Nie będę musiała wybierać tego co niezbędne a co tylko ważne. Nie będę musiała wybierać czy kupić sobie bluzkę czy nową zabawkę dla Michasia. Nie będę musiała bo będzie mnie na to stać. 
 Wiem, że gdybyś nie odszedł byłoby nam lżej finansowo, nie musiałabym prosić Twojej mamy o pieniądze, nie musiałabym sobie odmawiać obiadu,nie musiałabym chodzić teraz w ciążowej kurtce.
Ale odszedłeś... i wiesz co? Pogodziłam się z tym. Wiesz co jeszcze? Wybaczyłam Ci to. Tak wybaczyłam, w końcu ile czasu można nosić w sobię urazę? Tak być musiało, zrozumiałam to. Dzięki temu dostrzegłam jak silna jestem. Wiem, że patrząc w tył nie dam rady iść w przód. A chcę iść do przodu, bez tego ciężaru którym jesteś Ty. Żyj tak jakby nas nie było, jeżeli Tobie z tym dobrze mi też będzie. Ja Ci wybaczyłam ale czy wybaczy Ci Michałek, tego nie wiem. Kiedyś staniesz z nim twarzą w twarz. Może to będzie już dorosły mężczyzna? On wystawi Ci odpowiednie świadectwo bez mojej pomocy.
Może uda mi się kiedyś ułożyć życie na nowo, z kimś innym. Może ktoś pokocha mnie i Michałka. Może stworzymy pełną rodzinę. Może Michaś będzie miał do kogo mówić tato. Może... Ale to nie będziesz Ty, Ciebie już nie będzie. Nie możemy czekać na Ciebie w nieskończoność. 

1 komentarz: