My na Facebooku ;)

sobota, 3 października 2015

Wizyta u rodziny M.

  Siostra M, moja dobra koleżanka napisała dzisiaj, że zaprasza Nas na ciasto. Dowiedziała się, że wróciliśmy do rodzinnego miasta. Dlaczego nie? W końcu to rodzina Michałka, a siostry M bardzo lubię.
Umówiłyśmy się na 16. Czekały na nas siostry M i jego Tata. Michaś jeszcze nie widział swojego dziadka. Dziadek miał łzy w oczach jak zobaczył wnuka. 'Wygląda jak M kiedy był w Jego wieku'.
Michaś od razu Go polubił.Bawił się z Nim, rozmawiał. Siostry M oczywiście też zakochane w bratanku. Robiliśmy zdjęcia, śmieliśmy się. Czułam się jak w domu. Było tak jak kiedyś. Tylko bez M...
Na Jego temat wszedł Jego ojciec. Gdy robiliśmy zdjęcie powiedział 'Zróbmy sobie rodzinne zdjęcie tak jak za starych dobrych czasów'.Opowiedział, że był wczoraj u Niego. Mówił, że M żałuję tego co zrobił, że chciałby cofnąć czas ale tak się nie da dlatego będzie robił wszystko żeby nam to wynagrodzić. Mówił, że znajdzie pracę, będzie płacił alimenty. Powiedział, że M bardzo się zmienił, dojrzał. Nie bardzo mi się chce w to wszystko wierzyć. Do tej pory M nie dogadywał się z ojcem. Ojciec nie chciał mieć z Nim żadnego kontaktu, dopóki nie zmieni swojego postępowania. A więc co się stało, że teraz do Niego pojechał? Że tak dobrze się o Nim wypowiadał?
M wychodzi 10 października. Byłam pewna, że będzie tam 3 miesiące, a jednak odsiaduję 50 dni za karę grzywny. 
Całą rozmowę przerwała Jego siostra, 'czy musimy teraz o tym rozmawiać? Jest tak miło a Ty tato to psujesz'. Tak, Ona nie ma dobrego zdania o M. Mimo, że to jej brat to unika Go jak ognia. Zbyt dużo krzywd wyrządził swojej rodzinie.
Poprosiłam o zdjęcia M, jak był mały i aktualne. Dla Michasia, do Jego albumu.
Teraz siedzę i przeglądam te zdjęcia. Ta wizyta wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Ten dom.. Kiedyś tam byłam codziennie. Kiedyś było tak samo miło tylko obok mnie był M.. Tyle wspomnieć do mnie wróciło. Przecież to było tak niedawno.. Mogliśmy być rodziną i chodzić we 3 do dziadka.. Mogliśmy być tam dzisiaj razem.. Mogłeś też być na tych zdjęciach i cieszyć się Michałkiem razem z Nami.. Mogłeś siedzieć obok mnie i trzymać mnie za rękę myśląc jak wiele masz, jak niewiarygodne szczęście Cię spotkało. Mogliśmy razem wrócić do Naszego mieszkania, uspać Michałka i teraz leżeć na kanapie z kieliszkiem wina, oglądać telewizję i cieszyć się sobą. Dlaczego tego nie chciałeś?  Zastanawiam się co Ty czujesz siedząc tam. Na pewno czujesz się samotny. Czy myślisz o Nas? Czy żałujesz tego co się stało? Czy właśnie tak wyobrażałeś sobie swoje życie?  Wszystko się potoczyło nie tak jak powinno.
Zostało 7 dni do Jego wyjścia. Tylko 7.. Jak to będzie? Czy Nas odwiedzi? Czy zaprosi Nas do siebie? Czy będzie chciał poznać swojego Syna? Czy może całkowicie Nas oleje?
Nasze miasto jest małe a my mieszkamy blisko siebie, nie ma szans żebyśmy prędzej czy później na siebie nie wpadli.
Ostatnie dni były cudowne, czułam się naprawdę szczęśliwa. Nie myślałam nawet, że tak szybko wszystko się zmieni. Znowu czuję ból, żal.. Wróciły wspomnienia i te myśli co by było gdyby. 7 dni.. Czuję strach, strach, że nic się nie zmieni albo, że wszystko zmieni się na gorsze. Strach przed czymś nowym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz