My na Facebooku ;)

niedziela, 15 listopada 2015

Tak kruche jest nasze życie..

  Michaś zasnął o 19. Tak miło, cały wieczór dla mnie. Robię herbatę i kładę się na kanapę, włączam telewizję. Zmieniam kanały, nic ciekawego. Zostawiam tvn24, posłucham trochę o Paryżu.
Dzwoni telefon, to siostra mojej najbliższej przyjaciółki. Zastanawiam się o co chodzi, nigdy nie byłyśmy blisko.
 - Wydarzyła się tragedia, Boże nie mam słów, nie wiem jak to powiedzieć. Marcelek, on nie żyję, Karolinę karetka zabrała do szpitala psychiatrycznego.
Zaniemówiłam, nie zrozumiałam. Marcel nie żyje ? Przecież dzisiaj byłam u nich! Był zdrowy, uśmiechnięty!  Jak to nie żyje?
Marcelek to synek mojej przyjaciółki. Cudowny, 8 miesięczny chłopczyk.
Łzy nie przestają płynąć, ból rozrywa mi serce, nie mogę, nie potrafię się pozbierać. Dlaczego? To takie straszne i niesprawiedliwe.
Marcelek to okaz zdrowia, przez całe swoje krótkie życie nie chorował ani razu. Był nadzwyczaj radosnym chłopcem, zawsze skrycie zazdrościłam Karolinie,że ma tak grzeczne dziecko. Jeszcze dzisiaj cieszyłyśmy się, że malutki zaczął pełzać. Jeszcze dzisiaj słyszałam Jego śmiech. KArolina nigdy już go nie usłyszy, nigdy nie zobaczy jak jej synek zaczyna chodzić,nigdy nie usłyszy tego magicznego 'kocham Cię mamo'.
Maluszek umarł we śnie, nie wiadomo jaka była przyczyna, podejrzewają bezdech. Karolina położyła synka na popołudniową drzemkę, w wózku w którym zawsze usypia. Podeszła przykryć malutkiego,miał zimne rączki, pomyślała, że jest mu zimo, więc poszła po kolejny kocyk. Coś kazało jej się cofnąć. Marcelek był cały zimny, bezwładny. Nie żył. 
Boże gdzie jest sprawiedliwość? Dlaczego umierają niewinne dzieci? Czym one zawiniły?
Nie potrafię się pozbierać. Siedzę i płaczę. Nie potrafię sobie wyobrazić tego co czuję teraz moja przyjaciółka. Tego bólu, który rozrywa serce na kawałki. Tego bólu tak strasznego, że aż fizycznego. Nie ma nic gorszego od pochowania własnego dziecka. Nie wiem, nie chce sobie tego wyobrażać, jednak wiem, że mnie już na tym świecie by nie było. Nie ma dla mnie życia bez Michałka.
Czy z takiej tragedii w ogóle można się pozbierać?
 Biegnę, zobaczyć Michasia. Śpi, tak spokojnie i słodko jak aniołek. Stoję nad Jego łóżeczkiem i płaczę. Płaczę z bólu ale i ze szczęścia. Boże jaką ja jestem szczęściarą! Mam zdrowego, cudownego synka, który nie widzi świata poza mną. Michałek jest dla mnie całym światem. Nie jestem w stanie opisać tego jak bardzo Go kocham. Nie ma takich słów. Nigdy nie pomyślałabym,że można kogoś kochać aż tak bardzo, tak czystą, szczerą i bezinteresowną miłością. Chociaż czasami brakuje mi cierpliwości, chociaż czasami jestem zła na mojego synka, to zawsze w tych chwilach dziękuję Bogu za to,że Go mam. Złość od razu mija. Synku, jesteś dla mnie całym światem. Bez Ciebie nie ma mnie. Ufam Ci Boże i wierze,że nigdy mi go nie zabierzesz, nie przeżyłabym tego, nie byłabym w stanie. Marcelku, Aniołku, spoczywaj w spokoju! 

1 komentarz:

  1. to straszne, gdy malutkie dziecko umiera :( bardzzo współczuję. pierwsze moje dzieccko ma 5 lat, drugie 1,5 roku i też zaglądam do łożeczka, bo się boję, że zaśnie i się nie obudzi :( codziennie dziekuje Bogu, ze moge spedzic czas z moimi dzieciaczkami, ze moge widziec ich usmiechy, ze mnie bardzo kochaja.

    OdpowiedzUsuń