My na Facebooku ;)

wtorek, 16 lutego 2016

A co by było gdyby...?

  Mam takie dni, momenty, chwilę, kiedy zastanawiam się co by było, gdyby.. Zastanawiam się, jak moje życie by wyglądało, gdybym została w tym dużym mieście, gdybym skończyła studia i znalazła wymarzoną pracę, gdybym nie musiała pracować na dwa etaty, żeby na nas zarobić. A co by było gdyby M nie odszedł? Jakby się nam żyło?
Tak, właśnie dopadły mnie myśli, jak wyglądałoby nasze życie we 3. Mieszkaliśmy na pięknym osiedlu, uwielbiałam to miejsce. Za blokiem był park, piękny, duży park. A w tym parku był staw, dookoła kaczki. Było można nawet kupić specjalną karmę dla kaczek. Ludzie łowili ryby, wieczorami wychodziliśmy z M, z ciekawości zobaczyć, czy coś złowili. Mieliśmy psa, cudownego amstaffa (pies został z M). Uwielbiałam te wieczory, kiedy wychodziliśmy razem, posiedzieć nad stawem, pies biegał a my popijaliśmy wino na schodkach, przytuleni. Rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się. Byliśmy wtedy szczęśliwi, bardzo szczęśliwi.
Jakim byłby ojcem? A jakim byłby partnerem teraz? Czy miałabym w nim oparcie? Czy Michaś uwielbiałby swojego tatę? Czy wychodzilibyśmy razem do tego parku?
Miałam dzisiaj sen, bardzo realistyczny sen. Siedziałam z Michasiem na podłodze w starym mieszkaniu. Bawiliśmy się klockami, a w drzwiach stanął M. Wrócił z pracy. Michaś podbiegł do Niego, M wziął go na ręce i przytulił, chwilę tak stali, po czym podszedł do mnie i mnie ucałował. Wyszliśmy razem do parku.. Obudziłam się ze łzami w oczach, 
Boję się, że już nigdy o nim nie zapomnę. Boję się, że on zawsze będzie się pojawiał w moich snach, w moich myślach i wspomnieniach. Dlaczego jednego dnia nic do niego nie czuję, nie myślę o nim, żyję tak jakby go nie było, a na drugi dzień wszystko wraca? Na dłuższą metę jest to męczące i nie wiem już co robić, żeby zapomnieć.
Moja przyjaciółka,po wielkich przejściach, wróciła do ojca swoich dzieci. Sielanka trwała rok, w piątek poszedł do więzienia na 3 lata. Ona została z dwójką dzieci w wynajętym mieszkaniu, bez środków do życia. Czy w moim przypadku byłoby podobnie? Czy ludzie naprawdę się nie zmieniają? Czy nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki? Tego nie wiem i nigdy nie poznam odpowiedzi na te pytania. Chyba właśnie to tak bardzo boli, że nigdy nie dowiem się, jakim On byłby ojcem.. Chciałabym to wiedzieć,żeby nie zastanawiać się nad tym do końca życia. Chciałabym to wiedzieć, bo On nie dał nam nawet szansy, na to, żeby się przekonać. Nie dał nam szansy, żeby spróbować stworzyć rodzinę.
  Oglądam 'Eskę' i wspomnienia powracają, to była nasza ulubiona stacja muzyczna. Jem czekoladę Oreo i wspominam, jak o 3 w nocy leciałeś do sklepu, bo naszła mnie na nią ochota. Idę do parku i wspominam nasze spacery. Myślę, jak wyglądałyby nasze spacery, czy chodziłbyś na nie z nami? Patrzę na Michasia i widzę Ciebie. To Twoja mała kopia. Ma te same oczy, usta, włosy też mu się nie układają, tak jak Tobie. Michaś ma nawet Twój wzrok, patrzy na mnie, tak jak Ty na mnie patrzyłeś. W Jego spojrzeniu widzę Ciebie. I chociaż kocham Go najmocniej na świecie, to czasami jestem zmęczona, tak po ludzku zmęczona. Chciałabym żeby ktoś mnie odciążył, a to powinieneś zrobić  Ty, ale Ciebie nie ma.. Czasami zastanawiam się co ze mnie za matka, skoro są chwilę kiedy mam dosyć własnego dziecka, a później dopadają mnie wyrzuty sumienia i płaczę po cichu, dziękując Bogu za to, że Go mam. Dziękuje Mu za każdą zimną kawę, za każdy bałagan, za każdą nieprzespaną noc, za każdą plamę,za każdy krzyk i płacz, dziękuję nawet za towarzystwo w łazience czy toalecie. po prostu dziękuję za to ,że jest. Powinieneś tu być i razem ze mną cieszyć się każdym dniem z Naszym dzieckiem. Powinieneś mnie podnieść, wtedy kiedy mam chwile zwątpienia, kiedy nie mam już siły i mam wszystkiego dosyć. Powinieneś, ale nie chciałeś, dlatego dzisiaj sama się podnoszę. Kolejny już raz robię to sama.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz