My na Facebooku ;)

piątek, 26 lutego 2016

Mama wychodzi z domu!

   Odkąd pojawił się Michaś, moje życie wyglądało cały czas tak samo, monotonia. Dom, Michaś i przez pracę zarwane noce. Nigdy nie narzekałam, bo przecież kocham swoje dziecko nad życie! Wieczorami miałam dużo czasu na myślenie, zamartwianie się i wspominanie. Samotność mocno dawała mi się we znaki i powoli zaczęła mnie dobijać. Długo trwało zanim to zrozumiałam.
  Od czasów ciąży aż do teraz, skutecznie zaniedbywałam stosunki ze znajomymi, a co najważniejsze z moją przyjaciółką. Nawet nie wiedziałam jak bardzo mi jej brakuje. Nie wiedziałam, dopóki jej nie zobaczyłam. Tak, przełamałam się i wyszłam z domu spotkać się z osobą, która od liceum jest dla mnie jak siostra. Całą winę za rozpad naszej przyjaźni zwalałam na nią, kiedy tak naprawdę jedyną winną osobą byłam ja. Przecież nie mogę oczekiwać od młodej, bezdzietnej osoby tego, że będzie rozmawiać ze mną o zupkach czy pampersach i, że będzie chodzić ze mną cały czas na spacerki. 
Spotkałam się z nią 3 tygodnie temu, a od tego czasu widziałyśmy się już kilka razy i to wieczorami! Nawet nie wiedziałam jak bardzo mi brakowało wyjścia z domu, wyjścia na piwo, na kawę. Poczułam się jak dawna ja, co lepsze - cały czas się tak czuję. Nie wiedziałam, że jeszcze ta osoba we mnie żyję.
Lubiłam dawną siebie. Zawsze byłam towarzyska, przebojowa. Bardzo się cieszę, że odnowiłyśmy ze sobą kontakt. Tego właśnie było mi trzeba-wyjścia do ludzi, wyjścia z domu bez Michasia, wyjście do miejsca przepełnionego ludźmi.
   Długo rozmawiałam z mamą i sama mi zaproponowała, że 2 razy w tygodniu, wieczorami zajmie się Michasiem, a 2 razy w miesiącu weźmie go do siebie na noc. Początkowo nie chciałam się zgodzić, miałam obawy czy to na pewno właściwe i czy w ogóle wypada. Jednak mamie udało się mnie namówić. Widziałam też jak się cieszy, że więcej czasu będzie mogła spędzić z Michałkiem. A teraz ja też się z tego cieszę, Michaś ma świetną opiekę a ja chwilę relaksu ! I uważam, że jak najbardziej zasłużonego.
  Odkąd zaczęłam wychodzić, przestałam myśleć o M. Przez te 3 tygodnie pomyślałam o nim tylko kilka razy. Jak dla mnie to ogromny sukces. Czyżbym wcześniej po prostu miała na to za dużo czasu? 
Zaczęłam też bardziej o siebie dbać. Wymieniłam połowę szafy na nową, poszłam do fryzjera. 
Zauważyłam też, że dalej podobam się mężczyznom. Widziałam spojrzenia, kobieta potrafi dostrzec takie sygnały. A nawet kogoś poznałam. Cały czas utrzymujemy kontakt, ale czy coś z tego będzie? Nie wiem. Może.
   Zrozumiałam,że nie mogę zamknąć się w 4 ścianach i uciekać od ludzi. Zrozumiałam,że jestem młoda i młodość ucieka mi przez palce. Nie jestem tylko mamą, chociaż do niedawna właśnie tak myślałam. Zapomniałam o tym, że jestem też kobietą. Teraz to się zmieniło. Teraz jestem i mamą i kobietą ! Kobietą, która nie zapomina o sobie i pozwala sobie na chwilę relaksu! Czuję, że odżyłam. Mam więcej siły i energii. Częściej się uśmiecham i myślami rzadziej wracam do przeszłości. Kocham swojego synka ponad wszystko, jednak miłość do Niego przesłoniła mi cały świat i zapomniałam o sobie. Dopiero teraz zrozumiałam, jak ważny jest kontakt z ludźmi i zmiana tematu z kupek i zupek. Czy to,że chce wyjść z domu i odpocząć od mojego szkraba sprawia, że jestem złą matką? Absolutnie nie! To nic złego, że mama też potrzebuje odskoczni od codzienności. A przecież szczęśliwa matka  to szczęśliwe dziecko, prawda?

1 komentarz:

  1. Ostatnio też zauważyłam u siebie taki "syndrom mamy" ;) całkiem zapomniałam o tym że bycie mamą nie pozbawia kobiecości. Pora zadbać o siebie chociaż może okazać się to dość trudne gdyż mam dwójkę wspaniałych chłopaków z czego jeden ma dopiero 3 m-ce, ale dla chcącego nic trudnego :) P.S. Fajną masz mamę :)

    OdpowiedzUsuń