My na Facebooku ;)

wtorek, 5 kwietnia 2016

Ma takie oczy jak Tatuś, kochany dzidziuś!

Zamężna kobieta w wieku 38 lat, nazwijmy ją Beata, szła wieczorem na wywiadówkę do Szkoły . Był chłodny październikowy dzień. Mąż Jarek podwiózł ją samochodem na róg dwóch ulic. Do przejścia miła kilkaset metrów przez park. Szybkim krokiem skierowała się w kierunku szkoły. Spodziewała się samych dobrych wiadomości, gdyż ich nastoletnia córka od lat uchodziła za najlepszą uczennicę w szkole. W pewnym momencie Beata pada na ziemię powalona uderzeniem tępym narzędziem w tył głowy. Po kilku minutach budzi się i uświadamia sobie, że jest gwałcona. Dwóch mężczyzn trzyma jej ręce i nogi, a najstarszy ją gwałci. Kiedy gwałciciel uświadamia sobie, że odzyskała przytomność, uderza ją w twarz i mówi, że to dopiero początek, bo jak skończy, to przyjdzie jeszcze kolej na jego kolegów, którzy teraz ją trzymają. Beata jest w totalnym szoku i nie jest w stanie nawet krzyknąć. Na szczęście w momencie kiedy do gwałtu zabiera się kolejny mężczyzna, w okolicy pojawia się jakiś przechodzień z psem. Spłoszeni gwałciciele w pośpiechu uciekają. Beata leży na ziemi i nie może się ruszyć. Cicho woła o pomoc i po chwili przechodzień z psem pojawia się przy niej. Po kilku minutach na miejscu pojawia się policja. Beata opisuje gwałcicieli. Policjanci odwożą ją do szpitala, gdzie lekarz pobiera próbkę nasienia gwałciciela. Beata dzwoni do męża i informuje go, że została zgwałcona i prosi, żeby odebrał ją ze szpitala. Około północy Jarek i Beata wracają do domu. Kobieta ma w torebce ulotki o pomocy psychologicznej jaka jest dostępna dla ofiar gwałtu. Ich nastoletnia córka Kasia jeszcze nie śpi. Ze łzami w oczach obejmuje matkę i tak zastygają na dobrych kilka minut. -Widziałem w internecie,że już złapali gwałciciela. Beata nic nie odpowiada. Jarek w tym czasie robi herbatę. Po chwili cała rodzina siada przy stole. Nikt się nie odzywa. Beata przerywa milczenie i mówi, że musi iść pod prysznic. To jest najdłuższy prysznic w jej życiu. Trwa ponad godzinę. Mimo to Beacie wydaje się, że ciągle jest brudna. Jarek i Kasia w tym czasie siedzą przy stole bez słowa. Beata przerywa ciszę wychodząc z łazienki. - Jarek, chciałabym spać dziś sama - mówi kobieta. - Dobrze - odpowiada mąż - będę spał na sofie. Beata bierze zwolnienie z pracy na cały miesiąc. Jarek stara się pomagać żonie, ale bardzo ciężko jest mu się odnaleźć w tej sytuacji. Żona stała się milcząca i apatyczna. Po dwóch tygodniach policja potwierdza, że złapała gwałciciela. Beata stawia się na komendzie i wskazuje sprawcę spośród czterech mężczyzn. Badania genetyczne potwierdzają, że nasienie znalezione w ciele Beaty należy do wskazanego przez nią mężczyzny. Gwałcicielem okazuje się lokalny złodziejaszek z osiedla przy parku, ksywka Benek. Tego wieczora wraz z kolegami zażyli dopalacze i popili tanim winem. Gwałtu nie planowali. - Nie wiem co we mnie wstąpiło - Benek powiedział prokuratorowi podczas przesłuchania. - Byłem naćpany i nic nie pamiętam! Nie byłem sobą! - dodał. Pod tekstem o gwałcie w internecie ludzie zaczynają komentować. Informacja, że Benek jest sprawcą gwałtu, pojawia się w jednym z pierwszych komentarzy: - No to się doigrał! Benek idiota pójdzie siedzieć - skomentował Marek. - Nie sądziłem, że Benek byłby do tego zdolny. Przecież to był lokalny złodziejaszek-idiota! Taki niegroźny typ! Co te narkotyki robią z ludźmi! - dodała Anka. - Współczuję Benkowi... Wszyscy wiemy co się będzie z nim działo w więzieniu - napisał Arek. - Powinni opublikować jego pełne dane i go wykastrować, żeby nigdy już tego nie zrobił w przyszłości! - to słowa Maryli. Beata czyta komentarze w internecie i wciąż ma przed oczami twarz Benka. Fakt, że został złapany, wcale nie daje jej ulgi. Mijają kolejne tygodnie i mimo pomocy psychologicznej cała rodzina jest w rozsypce. Po 6 tygodniach Beata idzie do lekarza. - Miesiączka mi się spóźnia. Jestem ofiarą gwałtu. Czy to normalne? - kobieta mówi lekarzowi. Ginekolog przeprowadza prosty test ciążowy. - Jest pani w ciąży - lekarz przekazuje informację o wyniku Beacie. - W ciąży? Ale ja od czasu gwałtu nawet nie śpię z mężem... Przed gwałtem mąż był w długiej delegacji, więc nie ma na to szansy... - Beata się głośno zastanawia. - W takim razie odpowiedź jest tylko jedna - lekarz spuszcza wzrok. - Jest pani w ciąży z gwałcicielem. Beata wymiotuje na biurko lekarza, a ten zdumiony patrzy na nią i pyta cytując nasz Rząd: "Jaka to różnica, czy dziecko jest poczęte w wyniku gwałtu, czy nie?". Beata wymiotuje drugi raz. Tym razem na podłogę. - W czasie II wojny światowej, w wyniku masowych gwałtów Niemców na Polkach po Powstaniu Warszawskim, urodziło się wiele dzieci. Ci ludzie byli dobrymi Polakami, wspaniałymi ludźmi, naukowcami, budowali Polskę - ciągnie dalej lekarz. Beata wybiega z gabinetu. Wraca do domu. Przy stole czekają na nią mąż Jarek i córka Kasia. - Jak było u lekarza? - pyta Jarek. - Jestem w ciąży. To dziecko Benka - odpowiada żona. Jarek i Kasia zastygają w bezruchu. - "Jaka to różnica, czy dziecko jest poczęte w wyniku gwałtu, czy nie?" - Beata cytuje rząd. Jarek i Kasia patrzą na Beatę ze zdumieniem. - W czasie II wojny światowej, w wyniku masowych gwałtów Niemców na Polkach po Powstaniu Warszawskim, urodziło się wiele dzieci. Ci ludzie byli dobrymi Polakami, wspaniałymi ludźmi, naukowcami, budowali Polskę - dodaje Beata. Po pierwszym szoku Jarek podchodzi do żony i ją przytula. - Masz rację. Będę kochał dziecko Benka tak jakby było moje - mówi mąż. Podchodzi do nich również Kasia. Obejmują się całą trójką. - Zawsze chciałam mieć braciszka albo siostrzyczkę. Jestem pewna, że to dziecko będzie wspaniałym naukowcem! - mówi Kasia. Cała rodzina zastyga w objęciach na dobre trzy minuty. Ciąża rozwija się bez komplikacji. Małżonkowie postanowili nie mówić rodzinie ani znajomym, że prawdziwym ojcem jest Benek. Jarek maluje pokój dla dziecka. Razem jadą na zakupy, kupują łóżeczko i wózek. Koleżanki z pracy gratulują Beacie kolejnej ciąży: - Na pewno będzie tak mądre jak Kasia! - mówi jedna z koleżanek. - Podziwiam cię, że po takich przejściach tak szybko zdecydowaliście się na ciążę. Ale może to jest najlepsze wyjście. Zostawić to za sobą i cieszyć się dalej życiem. - dodaje druga. Beata tylko się delikatnie uśmiecha. Koledzy Jarka również mu gratulują.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz