My na Facebooku ;)

środa, 1 czerwca 2016

Już się nie boję.

  Ostatnio dopadły mnie gorsze dni. Nic mi się nie chce. Nie chce mi się wychodzić z domu, nie chce mi się pracować. Nie chce mi się nic. Czy to ta pogoda? Czy ze mną coś nie tak?
Często się zastanawiam nad tym, jak będzie wyglądała nasza przyszłość. W jakim miejscu będziemy za rok czy dwa lata? Ale jedno wiem BĘDZIEMY RAZEM. Bo to MY jesteśmy najważniejsi. JA I MICHAŚ.
  Fakt jest taki, że ciężko jest być samotną matką. Cięzko jest to wszystko ogarnąć tak, aby miało to ręce i nogi. Czasami z bezsilności chce mi się płakać i nie ukrywam,że płaczę po cichu gdy Michaś już śpi. Ale to łzy bezsilności i przemęczenia.
Jeszcze kilka miesięcy temu płakałam przez pewnego mężczyznę, Mężczyznę, który zrobił ze mnie wrak człowieka, który  niemiłosiernie mnie skrzywdził. Mnie i mojego syna. MOJEGO, bo na miano ojca to ten człowiek nie zasługuje. Ten człowiek zniszczył moją wiarę w ludzi. Całkowicie odebrał mi zaufanie do mężczyzn. I wiem, że przez niego straciłam szansę na udany związek. Szanse na to, żebyśmy z Michasiem mieli pełną rodzinę.
Tak, była pewna osoba, która bardzo chciała zostać w naszym życiu. Ale mój lęk przed nowym związkiem wygrał z tym czego pragnę. Nie chciałam też, aby ktoś zniszczył to, co udało mi się zbudować przez ten czas od kiedy jesteśmy sami. Nie chciałam też, aby ktoś zabrał nam nasz spokój. Chyba przyzwyczaiłam się już do tego, że wszystko robię sama i ,że ze wszystkim sobie poradzę. Czy słusznie zrobiłam? Niekoniecznie, ale człowiek  już tak ma, że zawsze żałuje tego, czego nie zrobił.
  Najważniejsze jednak jest to, że już nie tęsknie za M. Nie patrze już z nadzieją w telefon, gdy dostaję sms-a. Nie rozglądam się za nim na ulicy. Nie myślę o nim. Chyba mogę powiedzieć, że JUŻ GO NIE KOCHAM. Chyba.. Bo nie weim jakbym się zachowała, gdybym go zobaczyła u nas w drzwiach. 
Jednak najważniejsze jest to, że w końcu zrozumiałam, że z tym człowiekiem nigdy nie stworzymy rodziny. On nigdy nie będzie częścią nas. Zadałam też sobie pytanie, czy ja bym chciała być z osobą, która w ogóle nie interesuje się swoim dzieckiem? Z osobą, która nawet nie napisze tego jednego głupiego sms-a z pytaniem, jak jego dziecko się czuję? Co już potrafi? Z osobą, której nie interesuję JAKI JEST JEGO SYN. Odpowiedź raczej Was nie zaskoczy : NIE, nie chciałabym być z taką osobą. Nigdy.
Dlaczego aż tak dużo czasu zajęło mi dojście do tak absurdalnie prostego wniosku? Jak ja musiałam być zaślepiona, że nie rozumiałam tak prostych rzeczy. A jak musiałam być glupia, że tęskniłam za tak złym człowiekiem. Człowiekiem, który nie ma serca. Bo czy osoba, która je ma zachowuje się w tak nieludzki sposób?

  Dzisiaj jestem silniejsza i wiem, że przetrwam wszystko co mnie spotka. Poradziłam sobie z tak wielkimi przeszkodami, że śmiało poradzę sobie z innymi. I wiecie co? Dzisiaj mogę podziękować M za to, że zrobił ze mnie SILNĄ kobietę. Jeszcze dwa lata temu byłam naiwną, młodą dziewczyną. Dziewczyną, która z maślanym wzrokiem patrzyła na tego człowieka. Byłam tak zaślepiona, że praktycznie nie miałam swojego zdania, robiłam wszystko pod jego dyktando. A dzisiaj? Dzisiaj to ja jestem panią swojego życia. To ja ustalam zasady, robię to na co mam ochotę. Dzisiaj ja po prostu ŻYJĘ. Żyję swoim życiem, nie jego. I nie jestem już tą samą zakompleksioną osobą. I za to mój Drogi bardzo Ci dziękuję, bo to właśnie to co mi zrobiłeś, sprawiło, że dzisiaj jestem silną i pewną siebie kobietą. Najważniejsze jednak jest to, że to ja codziennie rano widzę jak wstaje słońce. Moje słońce, mój skarb, mój syn. MOJA DUMA. To on potrafi sprawić,że wszystkie smutki uciekają. Jednym uśmiechem, jednym buziakiem, jednym kuksańcem. Bo dziecko to nasza duma i siła i nigdy nie możemy w to wątpić. 

2 komentarze:

  1. Niestety ale znam ten ból. Synkiem jestem w szpitalu a pseudo tatuś ma gdzieś, ale wiem ze warto zyc dla swojego dziecka 😍

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko jestem wdzięczna temu palantowi, który zrujnował mi życie. Dzięki piekłu jakie mi zgotował przezwyciężyłam wszystkie swoje lęki, nauczyłam się samodzielności, wytrwałości i konsekwencji w działaniu, stałam się kobieta silną i pewną siebie, pokonałam wszystkie swoje kompleksy, stanęłam twardo na ziemi i nie pozwalam nikomu, aby nieproszony wetknął chociażby koniuszek nosa w życie moje i mojego syna. Teraz jestem świadoma tego, że to ja mam wpływ na moje życie i wyłącznie od moich decyzji zależy to, jak będzie ono wyglądało. Dziś patrzę na siebie z dumą i wiarą, że dam sobie radę w życiu i wychowam moje dziecko na dobrego człowieka, który będzie pełen szacunku nie tylko dla innych, ale przede wszystkim dla siebie.

    OdpowiedzUsuń